Ludmiła leżała niczym kamień na łóżku, nie ruszała się, powoli oddychała, zapatrzona w sufit ze łzami w oczach. Cały czas sobie powtarzała "Nie możesz się poddawać, musisz żyć tak jak ty chcesz, a nie tak jak on chce"
Nie zmieniaj się dla kogoś
Pracuj nad sobą tylko i wyłącznie dla siebie
To ty masz popatrzeć w lustro i widzieć tego KIM JESTEŚ
A nie marionetką uszytą z LUDZKICH UPODOBAŃ
****
Blondynka, wsłuchiwała się w przyjemną ciszę, jedyne co słyszała to bicie swego serca, które biło jak dzwon kościelny. Nagle usłyszała, lekkie pukanie.
-Nie ma mnie! -burknęła
Kiedy nagle jej drzwi się uchyliły, a ona ujrzawszy twarz przyrodniej siostry, odwróciła się na drugą stronę łóżka.
-Ludmiła... czy wszystko w porządku?
-Było do puki nie przyszłaś - Powiedziała unosząc głos.
Violetta podeszła bliżej łóżka blondynki, siadając powiedziała;
-Wiesz że mi możesz wszystko powiedzieć - Po bladej twarzy blondynki poleciało kilka łez.
Czasami lepiej jest milczeć niż mówić innym co czujesz
To tylko bardziej boli że masz świadomość, że
oni cię słyszą ale nikt do końca nie jest w stanie
zrozumieć co przeżywasz
****
-Lepiej powiedz, czego chcesz?
Powiedziała czując wielką gulę w gardle.
-Nic, chciałam wiedzieć, czy wszystko z tobą w porządku, to tyle.
-Wiesz.. -uniosła głowę, lecz nadal nie spoglądała na szatynkę - tak właściwie to jest pewna rzecz o której chciałabym z tobą porozmawiać.
-To mów co cię gryzie, z wielką chęcią cię wysłucham -powiedziała uśmiechając się prawdziwie z zaangażowaniem oczu.
Blondynka wzięła głęboki wdech, i usiadła na łóżko, chciała mówić lecz czuła się tak jakby nagle coś odjęło jej mowę. Nie umiała wydusić z siebie ani jednego słowa. Violetta widząc męczącą się dziewczynę, usiadła obok niej, zanurzyła wzrok w jej piwne oczy i już wiedziała co się dzieje. Ludmiła, spoglądnęła na podłogę, i zaczęła płakać, chodź tak bardzo chciała uniknąć łez, nie umiała nic zrobić by je powstrzymać, była po prostu bez silna. Szatynka położyła rękę na ramię blondynki, a ona czym prędzej się w nią wtuliła.
*Tym czasem w parku*
Diego siedział na ławce. Pobrzdąkiwał lekko na gitarze, porządkując wszystkie myśli jak w szufladach. Tymczasem przyszła do niego Francesca, przywitała się miło, i usiadła obok bruneta.
-Diego, muszę się ciebie w czymś doradzić..
Brunet spojrzał na nią, i odpowiedział;
-Mów śmiało, ja zawsze cię wysłucham.
Francesca uśmiechnęła się do niego tkliwym uśmiechem, i zaczęła mówić;
-Nie wiem co zrobić w sprawie z Marco, pisał on do mnie wczoraj cały czas smsy jak to bardzo mnie przeprasza, i że żąda ode mnie decyzji, związanej z moim i jego związkiem.. nie wiem co mam mu odpisać. Nawet nie wiem czy umiałabym nadal z nim przebywać a co dopiero być z nim w związku.
Diego uśmiechną się lekko, długo nie musiał zastanawiać co odpowiedzieć brunetce.
-Francesca, co ja ci mogę doradzić? Nie znam przecież w pełni twoich uczuć i nie wiem co myślisz, lecz wiem to że wraz z Marco często się kłócicie, sprawiacie sobie przykrość, a czy jest sens być z kimś z kim nie jesteś szczęśliwa?
Brunetka była oszołomiona, tym co powiedział do niej Diego... "On ma rację" pomyślała. Lecz, nie umiała znaleźć odpowiedzi na zadane pytanie; "Czy to ma sens?" Już sama nie wiedziała co ma o tym myśleć.
Nie wracaj do starej miłości
Dlaczego?
A jaki jest sens czytania tej samej
książki znając zakończenie?
****
-Dziękuję ci Diego, to co powiedziałeś dało mi wiele do myślenia, jesteś kochany.
Pocałowała go lekko w policzek i odeszła. Diego uśmiechną się sam do siebie, czuł się jakby w jego duszy zapachniały róże. Po chwili do Diego podszedł Marco.
-O nie ja nie rozmawiam z tobą, Maxi mi powiedział co zrobiłeś Francesce.
Powiedział nerwowo i próbował odejść.
-Diego zaczekaj
Zatrzymał się, zatrzymało go coś w środku, on nadal uważał Marco za bliskiego mu przyjaciela, lecz nie umiał wybaczyć mu tego co zrobił Francesce.
-Proszę porozmawiajmy
-Mów szybko to co masz mi do powiedzenia
Popatrzył na chłopaka dość poważnie.
Pierwsza dana przez nas szansa drugiemu człowiekowi jest wyrazem zaufania
Druga dana przez nas szansa, oznaką nadziei
Lecz kolejne, są po prostu naiwnością...
****
*Tymczasem w domu Leona*
Szatyn siedział na swoim łóżku i myślał o Violettcie, czuł się jakby na nowo się zakochał. Tak po prostu naszło go takie miłe uczucie dzięki któremu mógł swobodnie słuchać każdego dźwięku jakie wyda jego serce. Ten rytm skojarzył się Leonowi z pewną piosenką, aż trudno było mu się oprzeć by jej nie zagrać na gitarze. Wziął szybko instrument, i z jego ust zaczęły wypływać pierwsze słowa piosenki;
Si hay amor y nada más
No es necesario
Nada, nada más
Si hay amor olvídate
del calendario
Nada, nada más
Donde voy ahí vas
Me acompañaras
Donde vayas, iré
Y té seguiré
Hay amor en él aire acércate a mí
Apuesta por lo qué siento
Hay amor en él aire tú confía en mí
Ya ves qué no existe él tiempo
Solo él destino qué a nosotros nos unió
Para siempre
Kończy śpiewać już przy zakończeniu refrenu. Ciągle myśli o Violettcie, i trudno mu się skupić. Poprawia lekko grzywkę i postanawia zadzwonić do ukochanej.
*W Parku*
-Ja na prawdę nie zrobiłem tego celowo, to miała być pułapka nastawiona na Leona, za pewien nie ważny zakład. Ale nagle Fran weszła na scenę i cała farba poleciała na nią.
Brunet przewrócił oczami.
-Marco, rozumiem że nie zrobiłeś tego celowo, ale nie rozumiem dlaczego jej wtedy nie pomogłeś, tylko jak to Maxi powiedział "Bezczelnie się szczerzyłeś"? -Diego uniósł głos.
-Ja uznałem że Francesca pomyśli że to po prostu wypadek, i też będzie się śmiała, ja na prawdę nie chciałem żeby to wyglądało jakbym chciał ja upokorzyć, ona później wyleciała z płaczem, a wszyscy nagle się na mnie rzucili.
-I co? Przyszedłeś mi się tutaj tłumaczyć? To Francesce powinieneś się tłumaczyć a nie mi!
Powiedział oburzony zachowaniem przyjaciela.
-Tak wiem, ale potrzebuję twojej pomocy
-Mojej co?
Zapytał zaskoczony
-Twojej pomocy.. zrozum Diego, Fran bardzo tobie ufa, może mógłbyś ją jakoś do mnie przekonać?
Brunet spojrzał na niego nie śmiale.
-Marco, ja nie będę wykorzystywał zaufania Francesci na twoją korzyść.
-Dlaczego nie?
Zapytał zdziwiony Marco.
-Po prostu nie i koniec, sam musisz się w końcu ogarnąć i z nią porozmawiać!
-Przecież wysyłam jej smsy i w ogóle.
-Marco, jeśli ty myślisz że jakimiś esemesikami ją przeprosisz, to z tobą jest serio coś nie tak.
Powiedział Diego odchodząc. Był on załamany, nie wiedział co ma myśleć, czy nie pomógł przyjacielowi dla własnej korzyści czy może dlatego że uważa że to słuszna decyzja, nie mógł się w tym wszystkim odnaleźć. Francesca podbiła jego serce, z każdą sekundą kochał ją co raz mocniej. Jego dusza była pełna szczęścia, lecz w rozumie szczęścia zabrakło, gdyż rozum wiedział że Diego nie może odbić przyjacielowi jego miłość.
*W domu Castillo*
Ludmiła i Violetta cieszyły się sobą na wzajem, rozmawiały o przykrej sytuacji którą przeżyła Ludmiła oraz o tym jak świetnie się ze sobą dogadują.
-Ale powiedz, jesteś w stanie pójść teraz do studia? Przecież w każdej chwili możesz go napotkać.
Blondynka popatrzyła na nią zagubionym wzrokiem.
-Ach Violu, sama już nie wiem... to jest dla mnie na prawdę bardzo ciężkie. Gdy przyszedł on dzisiaj to ledwo co wytrzymywałam, ale i tak później wybuchłam, a co będzie jutro jak będę musiała go widzieć na każdej lekcji. Nie mam pojęcia jak to zniosę.
Mówi przygnębiona Ludmiła.
Nagle obie podskakują a ich serca zaczynają bić tak szybko jak ulewą krople deszczu spadają. Wystraszyły się dzwoniącego telefonu Violetty, szatynka czym prędzej zaczęła go szukać w torebce, zaraz gdy go znalazła kliknęła zieloną słuchawkę
-Halo? -Przyciszyła głos
-Witaj kochanie. -Powiedział skromnie Leon.
-A cześć.. Leon.
Ludmiła na imię Leon uniosła wzrok, i uśmiechnęła się w kierunku Violetty.
-Tak wszystko u mnie w porządku, a czemu dzwonisz? -Pyta przytulnie
-Po prostu chciałem wiedzieć czy wszystko w porządku
-Chciałeś wiedzieć czy wszystko w porządku..
Powtarza szatynka, a Ludmiła składa ręce i mówi pod nosem "Jak romantycznie". Na co Violetta reaguje śmiechem
-Coś się stało?
-Nie, nie po prostu, rozbawiła mnie Ludmiła.
-To wy razem mieszkacie?
Violetta zaskoczona pytaniem odpowiada;
-Tak mieszkamy, już od jakiś trzech miesięcy
-Chodziło mi o to że razem przebywacie
-Tak, właśnie jest u mnie.. to znaczy ja u niej.
-Jesteś u niej w domu?
-Nie, przecież jej dom to też jej dom, to znaczy..
Violetta bije się ręką w twarz i czerpie powietrza.
-Chodzi mi o to że jestem właśnie u Ludmiły w pokoju, który jest w naszym wspólnym domu i obie świetnie spędzamy czas.
-Ach, no dobrze, rozumiem. To nie będę wam przeszkadzał, dobranoc.
Szatynka się uśmiecha.
-Dobranoc
Violetta naciska czerwoną słuchawkę i odkłada telefon
*W salonie*
German niczym prawdziwy bogacz, kosztuje lampkę wina i czyta gazetę. Priscilla siada obok niego i zaczyna mówić;
-Pamiętasz ten wisiorek, który jest dla mnie taki ważny?
German przytakuje
-Dzisiaj widziałam jak Violetta go nosi, niepokoi mnie to.
German spojrzał na małżonkę z zaskoczeniem, nie za bardzo wiedział co ma powiedzieć. Nagle do salonu przychodzi Violetta i Ludmiła. Priscilla zauważając wisiorek który nosi Violetta, wstaje i mówi;
-Violetta, dlaczego ukradłaś mi naszyjnik?
Szatynka jest zaskoczona pytaniem, odpowiada...
****
I oto koniec 2 rozdziału :) Mam nadzieję że się podobał ;)
A w następnym;
Diego wyznaje do Francesci uczucia które krył dość długo, zobacz jak brunetka na to zareaguje!
Ludmiła i Federico toczą dość nie miłą rozmowę, co z niej wyniknie?
Camila odkrywa coś strasznego na temat Natalii, co to może być?
Wszystko w następnym rozdziale, który już 09.09
Kiedy będzie następny rozdział?
OdpowiedzUsuńJaki polsat!
OdpowiedzUsuń