Violetta wybiegła czym prędzej za Francescą ze studia, niepokoiła się o przyjaciółkę. Rozglądała się za nią gdzie popadnie, lecz po brunetce nie było śladu.
Najlepiej uciec od rzeczywistości, bo czasem tylko to pomagam nam zapomnieć o problemach
*W studio*
-Marco dlaczego tak ją zraniłeś? Ona nie zasłużyła sobie na to w żadnym wypadku.
Mówi Camila, spoglądając na bruneta z żalem.
-Zrozum mnie Camila, ja nie chciałem jej zranić.
-To dlaczego zraniłeś?
Przerywa jemu rudowłosa, widać że nie ma zamiaru słuchać tłumaczeń Marco, bo niczym nie wytłumaczy tak upokarzającego zdarzenia jak to.
-Kochanie, chociaż go wysłuchaj.
-Nie Bordwey, a tak w ogóle to ty też brałeś w tym udział. I nie mów do mnie kochanie.
Camila odchodzi z głęboką nadzieją że jej przyjaciółce nic nie jest.
*W Parku*
Brunetka biegła, jak najdalej mogła.
~Francesca~
Nadal słyszę ten śmiech obcych ludzi, który mnie wręcz przytłacza. Nadal czuje to okropne uczucie, zawiodła się na Marco. Nie myślałam że on może zniżyć się do takiego poziomu głupoty. Ośmieszyć mnie, a na dodatek widział jak bardzo mnie to boli, zamiast pomóc, to śmiał się wraz z resztą.
Z moich rozmyśleń wybudził mnie głos którego w głębi duszy bardzo potrzebowałam;
-Francesca. -Powiedział Diego, nie umiałam na niego popatrzeć wstydziłam się. Łzy rozmazały mój makijaż a o potarganych włosach już nie wspomnę.
-Czy coś się dzieje? - dodał.. jak ja miałam to przyjąć? Czy na prawdę się tak troszczy czy może Marco go przysłał aby mnie "uspokoić", mimo wszystko postanowiłam mu odpowiedzieć;
-Dobrze. -Skłamałam, tak naprawdę to czułam się jakby ktoś rzucił we mnie głaz, który nie daje mi wstać, a ja szukam pomocy, lecz boję się o nią poprosić. A już na pewno Diego.
-Przecież widzę że coś się dzieje, pokłóciłaś się znowu z Marco? - Pytał tak czule, ale ja nie wytrzymałam, wpadłam w furię, przecież to było jasne że Marco zadzwonił do Diego i napuścił go na mnie.
-Diego, na prawdę nie musisz już udawać, ja wszystko rozumiem że Marco to twój przyjaciel, ale ja też mam uczucia, i z tego co mi się wydaje to też jestem twoją przyjaciółką.
-No bo jesteś, Fran. -Nagle poczułam jego dotyk, złapał mnie on za rękę i spoglądał na mnie tymi lśniącymi piwnymi oczami tylko sekundę. Ale i o sekundę za długo, bo wtedy już nie bałam się mu zaufać. -Jesteś dla mnie bardzo ważna, nawet i najważniejsza, i bez względu na to co powiedział ci Marco, wiedz że on nie ma racji. Ja cię bardzo kocham.- Nagle usłyszałam to słowo "kocham".. Co? Z kąt tu nagle mowa o miłości? Czy ja w ogóle tego chcę? Sama nie wiem, co prawda oczarował mnie on, już nie raz lecz obawiam się że jego magia nie jest wystarczająco mocna jak na moje uczucia.
*W domu Violetty*
Priscilla zeszła do salonu i przywitała ukochanego uściskiem.
-Priscilla, sądziłem że boli cię głowa i chcesz odpocząć.
-Tak ale postanowiłam ci o czymś powiedzieć, wiedz że to bardzo dla mnie trudne.
-Śmiało przede mną możesz się odtworzyć
Priscilla uśmiecha się krzywo, po jej minie można dostrzec że jest smutna.
-Ostatnio zaginą mi wisiorek, bardzo dla mnie ważny wisiorek. A wczoraj widziałam jak Violetta wyciągała taki sam ze swojej torebki.
German był zaskoczony wyznaniem Priscilli, czy to możliwe żeby jego córka była złodziejką? Mężczyzna słuchał ukochanej z niecierpliwością.
-Uważasz że Violetta ci go ukradła?
Priscilla popatrzyła na niego z niechęcią, tak jakby chciała uniknąć odpowiedzi...
*W studio*
-Cami
-Vilu
Przyjaciółki wezwały swe imiona, podchodząc do siebie.
-Znalazłaś ją?
-Nie, gdy już wyszłam przed studio nie było jej nigdzie.
-Jeny, tak bardzo chciałabym być z nią teraz i ją przytulić.
Nagle sViolatta zauważa Leona, jej dusza tak bardzo chciała zawołać ukochanego, lecz rozum nie pozwolił nawet na niego spojrzeć. Mimo tych okrutnych słów, oboje nie umieli przestać się kochać.
-Violetta.. - Szatyn najwidoczniej już zapomniał, o całej kłótni, i swobodnie rozmawia z partnerką.
-Czy wszystko w porządku?
Pyta troskliwie
-Tak - Odpowiada niechętnie - Po prostu martwię się o Francescę, po tym co się stało, tak nagle zniknęła.
-Nie dziwie się jej, jakby mnie ktoś tak upokorzył to nie chciał bym się pokazywać. -Leon przyznaje racje partnerce, po czym otula ją ręką. Szatynka patrzy się na niego ze zdziwieniem, nie spodziewała się że chłopak tak szybko zapomni ich kłótni.
-Leon idziesz? -Pyta Andreas, po czym chłopak odchodzi wraz z nim.
-Vilu, czy ty przypadkiem nie pokłóciłaś się z Leonem?
Pyta zaciekawiona przyjaciółka, a Violetta wyglądała jakby wcale jej nie słuchała, błąkała ona po prostu gdzieś w swoich myślach.
-Violetta, słuchasz mnie?
Pyta oburzona Camila.
-Tak.. po prostu straszliwie martwię się o Fran.
Mówi zaniepokojona.
-Oj no ja też
Nagle Violettcie do głowy przychodzi pewne miejsce.
-Ej, chyba wiem gdzie jeszcze nie szukałyśmy!
-Gdzie?
-Chodź za mną.
Odpowiada szatynka i ciągnie przyjaciółkę za sobą.
*W Parku*
-Francesca, coś się stało? Nagle zrobiłaś się blada.
-Po prostu zakręciło mi się w głowie. -Tak na prawdę, to nic mi nie było, a moja blada twarz mogła być spowodowana tym że bardzo zdziwiło mnie wyznanie Diego.
-Diego, to co powiedziałeś mi przed chwilą. Mówiłeś to jako przyjaciel czy jako... -Nie umiałam dokończyć, to była krępująca sytuacja, ale dzisiaj już nie boję się żadnego upokorzenia.
-Wiesz Fran.. -Jakie słowa tłumi on w swojej duszy? Tak bardzo chciałabym je usłyszeć. -jesteś dla mnie bardzo ważne i..
-Francesca! -Nagle! Przybiegły Violetta i Camila, przytuliły mnie, tak bardzo aż nie mogłam zaczerpnąć powietrza, były bardzo mną przejęte i wysypywały mnóstwo pytań, tym samym wypraszając Diego. Chyba już nigdy nie dowiem się co tak bardzo chciał mi powiedzieć.
*Tymczasem w Domu Violetty*
Priscilla odważa się w końcu odpowiedzieć;
-Nie, na początku to o czym pomyślałam to to że może przypadkowo się on tam znalazł. Ale mimo wszystko chciałabym abyśmy dzisiaj porozmawiali z dziewczynkami, gdyż ten wisiorek jest dla mnie bardzo ważny.
-Tak jasne, na pewno wszystko się wyjaśni.
Uśmiechną się szlachetnie. Tymczasem do salonu przyszła Ludmiła, popijając herbatę.
-Mamo, przekaż wszystkim którzy będą chcieli do mnie przyjść że nie mam zamiaru z nikim rozmawiać ani nikogo oglądać.
-ale.. -dodaje kobieta, lecz córka jej przerywa.
-będę sobie leżała w ciszy i pokoju, w końcu coś chyba mogę mieć od życia. -Blondynka nie słuchając już Matki odeszła, do swojego pokoju, trzaskając drzwiami. German i Priscilla patrzą na siebie zdziwieni.
-Co się z nią dzisiaj dzieje?
Pyta z myślą że German wie coś na ten temat.
-Nie wiem, dzisiaj pierwszy raz się z nią widziałem.
Kobieta przytakuje, a brunet wychodzi.
*Pokój Ludmiły*
Blondynka, odłożyła kubek z herbatą na komodę, nieopodal jej łóżka. Następnie wzięła zdjęcie, jej i Federico.
-Dlaczego muszę cię aż tak bardzo kochać? Czy nie mogę zapomnieć! -Mówiła spoglądając na zdjęcie. Następnie rzuciła je na podłogę, spadało ono tak wolno jak i Ludmiły honor, było bliskie dna. Było jej bardzo przykro po tym jak Federico stwierdził, że nie odwzajemnia jej uczuć.
Czuła ból który zapanował nad jej ciałem lecz bardziej doskwierał jej ból, który czuła wewnątrz. Ból serca i honoru. Nie chciała zapomnieć, lecz wiedziała że musi. Nieoczekiwanie blondynka usłyszała pukanie, w drzwi.
-Czego!?! - Wrzasnęła, nie umiała już wytrzymać tej furii którą trzymała w sobie już od paru dni. Jej drzwi lekko się uchyliły, Ludmiła chciała zobaczyć kto złożył jej wizytę lecz nie miała odwagi by odwrócić głowę.
Ludmiła odgarnęła włosy, nie chciała spojrzeć na Federico lecz czuła że musi.
-Kocham cię
Popatrzyła na niego z żalem.
-Wiesz Federico, co ty sobie wyobrażasz? Że po tym wszystkim co mi zrobiłeś tak po prostu rzucę ci się w ramiona i powiem "Ja też cię kocham"? Jeśli tak myślałeś to grubo się pomyliłeś.
-Ale ja..
-Nie Federico, mam już ciebie dość, rozumiesz? Popatrz do jakiego stanu mnie wprowadziłeś! Po prostu mnie zostaw, i tyle!
Ludmiła, wreście poczuła ulgę, powiedziała wszystko co leżało jej na sercu, lecz po pozbyciu się tych rzeczy z jej serca, czuje taką pustkę.. czy jej serce jeszcze odtworzy się na miłość?
Szatyn wyszedł, bez żadnych słów nie chciał już bardziej dobijać blondynki. Nie ma już jego, nie ma tej miłości, wszystko zniknęło a ona nadal cierpi.
*W studio*
Brunetka, wraz z dziewczynami ośmieliła się przyjść do studia, wiedziała ze na pewno będą nie miłe komentarze na jej temat, lecz postanowiła stawić im czoła. Przyjaciółki dumne, z myślą że to dzięki nim nabrała odwagi, lecz nie, największą odwagę jak i otuchę dodał jej Diego, brunet samym tym że się pojawił, porozmawiał, nadał lepszego smaku jej dnia. Tymczasem Francesca zauważa Marco, z wielką chęcią chce do niego podejść i usłyszeć co chłopak ma jej do powiedzenia.
-Francesca.. powiedział nagle, i podszedł do brunetki.
-Co chcesz Marco? -Pyta z niechęcią.
-Czy wszystko w porządku? - Zapytał.
-Wiesz co Marco, na prawdę zaskoczyło mnie bardzo twoje dzisiejsze zachowanie. Ale nie myślałam że będziesz aż tak bezczelny, żeby normalnie się mnie spytać "Czy wszystko w porządku". Nie Marco nic już nie będzie w porządku na pewno nie między nami, przykro mi ale już postanowiłam i zdania nie zmienię, spieszę się pa. -Francesca odchodzi, bez wysłuchania tego co miał zamiar powiedzieć jej brunet. Przyjaciółki odchodzą zaraz za nią, a Marco zostaje się sam. A oto koniec mojego pierwszego rozdziału :) Mam nadzieję że się spodobało i zaciekawiło ;)
A w następnym;
Sprzeczka Marco i Diego. Czyżby o Francescę?
Co się stanie jeśli Violetta wtrąci się w sprawy Ludmiły?
Czy sprawa z naszyjnikiem się wyjaśni?
Następny rozdział już dzisiaj
Piknę. Jednak jest pare błędòw. Mam nadzieję że to się poprawi
OdpowiedzUsuń